Posty otagowaneblissett

Q - początek

Mówi Wam coś tytuł “Q”? W polskim wydaniu z dopiskiem “Taniec śmierci”? Nic? Mnie też nie mówiło. Do czasu.

“Q” to dość obszerna książeczka autorstwa Luthera Blissett’a; a właściwie czterech młodych, włoskich pisarzy tworzących w latach 90tych pod tym wspólnym pseudonimem. Opowiada ona o bezlitosnej walce na śmierć i życie, toczonej pomiędzy byłym studentem teologii, a szpiegiem Jej Papieskiej Mości - Q.
Rzecz dzieje się na początku XVI wieku na terenie chyba całej Europy, dokładniej w czasach rewolucji religijnej zapoczątkowanej przez Marcina Lutra.
Autorzy opisują koszmar krwawo tłumionych wojen religijnych, losy niewinnych ludzi, ich walkę o resztki godności i ludzkości. Nie mówiąc już o wierze. Co rusz pojawia się pytanie: Gdzie jest wszechobecny Bóg?
“Q. Taniec śmierci” nierzadko przyrównywany jest do słynnego “Imienia róży” Umberto Eco, a przez pewien czas był uważany za jedno z dzieł tego mistrza.

Wydana w Polsce, jednak jest dostępna także na zasadzie copyleft do ściągnięcia ze strony kolektywu Wu Ming (następcy LBP).

Bezpośredni link [TUTAJ] (PL, ZIP+PDF, 2.3 mb)

Cytat z początku na zachętę:

“Obejmuję rękami głowę, tylko na chwilę, zaraz potem daleki szum zamienia się w ogłuszający zgiełk krzyków, tętent końskich kopyt i szczęk żelastwa. Bękarty na książęcym żołdzie wkraczają do miasta. Biegiem do okna. Na prawo, na głównej ulicy, widać jezdnych; opuszczone piki, przeczesują ulicę. Pastwią się nad wszystkim, co się porusza.

Na drugim końcu w zaułku pojawia się Elias. Spostrzega konnych, przystaje. Za jego plecami pokazują się żołnierze. Nie ma ucieczki.
Rozgląda się naokoło: gdzie jest wszechobecny Bóg?
Zmierzają w stronę Eliasa.
Podnosi oczy. Dostrzega mnie.
Oto co musi zrobić. Dobywa miecza, rzuca się, krzycząc, na
pieszych żołnierzy. Przeszywa jednemu brzuch, obala drugiego
uderzeniem głowy. Atakuje go trzech. Nie czuje ciosów, chwyta
rękojeść oburącz, bezustannie zadaje uderzenia.
Odskakują na boki.
Z tyłu ciężkim galopem zbliża się jeździec, celując piką w jego
plecy. Uderzenie przewraca Eliasa. Jest skończony.
Nie. Podnosi się z okrwawioną, oszalałą twarzą. Jeszcze trzyma
miecz w ręku. Nikt nie podchodzi do niego. Słyszę ciężki oddech.
Szarpnięty cuglami koń obraca się. Unosi się topór. Znowu w galopie.
Elias rozstawia nogi jak dwa korzenie. Unosi ku niebu ramiona
i głowę, wypuszcza miecz z ręki.
Ostatni cios.
— Omnia sunt communia, sukinsyny!
Jego głowa pada w pył ulicy.”

L. Blissett, Q Taniec śmierci

PS: Bliżej o Fundacji Wu Ming i LBP przy innej okazji ;)


Add comment kwiecień 21, 2008


Kategorie

Linki

Tagi