Taki moment

maj 1, 2008

W życiu każdego kosmity przychodzi taki moment, że zaczyna się zastanawiać nad swoim życiem. Nagle ktoś staje przed nim na drodze i pyta “Quo vadis?” Dokąd zmierzasz? Gdzie idziesz? A Ty, chcąc odpowiedzieć zastanawiasz się i nagle odkrywasz, że nie potrafisz.

Najgorszy (a może i najlepszy) w całej tej sytuacji jest fakt, iż takie chwile nachodzą człowieka w najodpowiedniejszym ku temu momencie. Najczęściej, gdy ten siedzi bezbronny i zupełnie się niczego nie spodziewa. Wyskakuje nagle taki pytajnik zza krzaka i.. I sieje zwątpienie.

Nie powiem, niekiedy przydatna jest taka refleksja nad życiem, ale bez przesady! Czasem wręcz przeciwnie! Bo jak tu zaliczyć egzaminy, kiedy nad głową stoi Osobiste Sumienie i wierci pytaniami dziury w mózgu.

Już mi to bokiem wychodzi. A zapewne, kiedy tylko zdam, cały obłęd gdzieś zniknie. Wyparuje jak spiritus postawiony obok osiedlowego menela.
Choć może nie..

I jak tu żyć? Kiedy wszystko wokół nie chce trwać, a być..? Chce iść do przodu, zmieniać się.. Wydarzenia następują po sobie lawinowo; W reakcji promieniotwórczej, gdzie masa krytyczna została kilkukrotnie przekroczona.

Zmiany zawsze wiedzą kiedy nadejść - w najmniej spodziewanym momencie. Czają się za węgłem i czekają, czekają.. Duchowe bezpieczeństwo nie przypada chyba w udziale ludzkiej doli. Albo mojej przynajmniej.

Napięcie rośnie, zwielokrotnione przez czynniki społeczne, czasowe i wewnętrzne.

Do czego dążę? Gdzie idę? Co mi to wszystko da?
Uda się, czy nie uda?

Wczoraj w BM dowiedziałam się, dlaczego nikt tam nie mówi o przeszłości, o tym, skąd jest.. był. Jak żyje.. Żył. I dlaczego zaczynają robić dziwne miny, kiedy coś napomknę.. ^^’
Bodajże jeden z ochroniarzy (hehe :D ) mi to tłumaczył - każdy tam przychodzi tak na prawdę bez historii.. Po to, by dopiero ją stworzyć. Jesteśmy ludźmi bez przeszłości, za to z przyszłością i z teraźniejszością oczywiście. Osobiste doświadczenia z “poprzedniego” życia są na prawdę Osobiste. Nikt nie chce wracać do tego, co było..
Wszyscy pragną zaistnieć od nowa; zapisać swoją książkę inaczej - innym charakterem pisma, z innymi bohaterami i fabułą. Porzucić starą kutykule..
Szkoda, że jeszcze to do mnie nie do końca dotarło.. Ale już nie długo :)

Btw. znowu minęłam się z sednem notki gdzieś tak o szerokość Bałtyku..

Entry Filed under: Przemyślenia, Żywot prywatny. .

Leave a Comment

Required

Required, hidden

Some HTML allowed:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Trackback this post  |  Subscribe to the comments via RSS Feed


Kategorie

Linki

Tagi